Królowa Maria i jej damy, 1911. Prawie, jak my. (źródło: Wikimedia Commons)

Królowa Maria i jej damy, 1911. Prawie jak my. (źródło: Wikimedia Commons)

Chciałybyśmy być jak Joseph Conrad, tylko bez jądra.

To my! Jest nas cztery, każda siedzi gdzie indziej, a nasze liczne macki sięgają daleko. Znamy się od radosnych lat licealnych; następnie wywiało nas gdzie indziej i jak dotąd żadna nie zawróciła z obranej drogi tułacza. Niektórym z tym dobrze, a innym niekoniecznie. 

Gdyby szukać dla nas szuflady, to byłaby to taka z wykształconymi, 30-letnimi Polkami, które nie musiały wyjeżdżać za chlebem – choć kto wie! – ale zrobiły to z wewnętrznej potrzeby, ambicji i ciekawości świata. Odkryłyśmy przy okazji, że mimo to wcale nie jesteśmy ekspatkami, ale emigracją.

 Nie jesteśmy chłopami przywiązanymi do ziemi, a babami wolnymi od przywiązań. Więc szukamy swojego miejsca, gdzie się da.

Na emigracji nie jest zawsze cacy, nawet kiedy wszyscy oczekują od ciebie, że będzie dobrze, bo masz pracę i znajomych. Jajnikiem próbujemy nadać sens rzeczywistości, która jest swojska, a jednocześnie całkiem nieswojska. I czasem jest śmieszno, a czasem straszno. I czasem biadolimy, a czasem śmiejemy się ze zgrzytów kulturowych i dżenderów.

Jajnik uzewnętrznia pewną schizofrenię życia między kulturami; ukazuje dystans w stosunku do kultury ojczyźnianej, jak i pewną obcość w kulturze przybranej.

Jest wyrazem zarówno frustracji, jak i małych radości, refleksji, ale też po prostu platformą do komunikacji dla dziewuch, które znalazły tę formę konfrontacji dwóch światów. A może w sumie jest ich więcej? Świat kobiecy i jego spotkania ze światem męskim. Świat ojczyźniany. Świat tej nowej ojczyzny – nie zawsze ojczyzny. Świat odkrywany i komentowany w formie pocztówkowej, turystycznej. Kultura, jedzenie i horoskopy.

Jajnik Ciemności próbuje te światy opisać, ale przede wszystkim potwierdza, że nie jesteśmy w diasporze same. Bo lubimy mówić, ale przede wszystkim mówić o sobie, od siebie. A chyba najbardziej lubimy rozmawiać.

Blog wynosi nasze narzekania i radości do rangi publikacji. A nasz backend jest zajebisty.