Nie pamiętam, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie będę prowadzić normalnego życia. Jestem pewna, że był jeden konkretny moment, kiedy zrozumiałam, że nie pasuję. Że nie będę żyć tak jak inni, że nie wezmę kredytu, nie urodzę dwójki pięknych dzieci. Podświadomie ucieczka z Polski była dla mnie ucieczką przed światem, do którego nie pasowałam, przed oczekiwaniami, które wprawdzie mogłam spełnić, ale nie bardzo chciałam.

Po dekadzie życia na obczyźnie czuję, że jestem w domu. Czasem aż za bardzo.

Wtedy zaskoczony tubylec natychmiast sprowadza mnie na ziemię. Tú no eres de aquí. Ty nie jesteś stąd – to spontaniczna reakcja na mój dziwny akcent, który objawia się , kiedy tylko odważę się otworzyć usta, nie wypiwszy uprzednio paru głębszych (po kilku kielichach brzmię przecież jak rodowita manchega). Długo bolałam nad tym, że to, jak mówię natychmiast mnie wyróżnia lub, co gorsza, piętnuje jako inną, obcą, jako outsiderkę.

Język miał zaskakujący wpływ na to, jak postrzegałam samą siebie i jak widzieli mnie inni. Małż, mój mężczyzna, mój towarzysz życia (wiem, że towarzysz życia brzmi, jakby był psem, ale przysięgam, że istnieje i że jest człowiekiem), mówi, że mój akcent jest zabawny. To, jak brzmię, kiedy otwieram usta, jest idealnym pretekstem do żartów. Małż nie ma złych intencji, więc dlaczego się obrażam? Naśladowanie tego, jak mówię, to tylko niewinna zabawa. Czasem ktoś obcy zwróci uwagę, że moja egzotyczność brzmi pociągająco albo seksownie.  Prawdopodobnie powinnam czuć się skomplementowana.

Podobnie jak kolor skóry, akcent to cecha, która pomaga nam identyfikować ludzi jako obcych. Ale podczas gdy większość ludzi rozumie, że żarty z cudzego wyglądu są nie na miejscu, to kiepskie dowcipy i stereotypy o ludziach, którzy mówią inaczej, są nadal dopuszczalne.

Dotarłam właśnie do punktu w życiu, kiedy akceptuję wreszcie to, kim jestem i jak mówię. Powoli tracę poczucie wstydu, które paraliżowało mnie za każdym razem, kiedy otwierałam usta. Wiem, że zawsze będę trochę inna. Wiem, że zdarzy się, że jakiemuś dupkowi zabraknie argumentów w dyskusji, zadrwi z mojego akcentu, żeby podważyć moją wiarygodność. Wiem też, że mimo tego jestem u siebie.

Related Post