Jajnik czytał

 

  Flaneuse: Women Walk the City. Lauren Elkin

Książka trochę o wszystkim, a trochę o niczym. Wątki autobiograficzne są punktem wyjściowym dla rozważań o pozycji kobiety w mieście na przestrzeni dziejów, o jej pozycji we współczesnym świecie, w sztuce i literaturze. Wszystko bardzo w stylu mistrzyni rodzaju “anti-memoir”, Rebekki Solnit. Przeczytać warto, bo przypomina o radości, jaką będąc kobietami możemy czerpać ze snucia się po ulicach znanych i nieznanych nam miast.

Ksiązkę dostaniecie tu.

How to Fuck a Woman. Ali Adler

Najlepszy poradnik w sekcji self-help od 2015 roku! Autorka stawia na humor i przystępność, aby panowie wreszcie mogli zrozumieć na czym polega żeński orgazm i przy okazji obala parę mitów o jego tajemniczej naturze. Podstawa edukacji seksualnej współczesnego mężczyzny. Polecamy!

 Nazywam się Kurdystan. Witold Repetowicz

Autor książki wybił się ostatnio na cenionego w Polsce komentatora wojny w Syrii. I choć nie do końca podzielamy jego analizy (zarazem prokurdyjskie, proassadowskie i antyemigranckie), ani nie do końca trafia do nas jego buńczuczny facebookowy ton, to jest to głos, do którego trzeba się w Polsce ustosunkować. Podobnie z książką: jest w niej trochę „Nazywam się Repetowicz”, trochę polskiego egotyzmu, ale jest to pozycja ważna i szczegółowo wprowadzająca we współczesną problematykę Kurdów w kontekście wojny w Syrii. Praca rzetelnego korespondenta.

 Phenomenology of illness. Havi Carel

Fenomenologia choroby nie zajmuje się tym zjawiskiem z bezosobowej perspektywy klinicznej, lecz stara się wyjaśnić, jakie sensy odkrywa przed podmiotem długotrwałe i ciężkie chorzenie. Filozoficzna praca Carel skupia się na doświadczeniu zdrowego i chorego ciała, stawia też trudne pytania o niepełnosprawność, upośledzenie, a także o etykę lekarską czy politykę wobec chorych i ich miejsce w społeczeństwie. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich, których interesuje integralne (choć wcale nie holistyczne, jeśli przez to pojęcie rozumiemy pewne trendy tzw. medycyny alternatywnej) podejście do pacjenta, podmiotu cierpiącego.

Syntetyczny Bóg. Aldous Huxley

Proszę usiąść wygodnie, żeby nie spaść wrażenia po tym, co powiem. Uwaga: „Fronda”! Wydała! Huxleya! Przypomina to przedterlikowskie czasy, kiedy „Fronda” chciała być jeszcze interesującym wydawnictwem społecznym. Teksty Huxleya są bardzo ciekawe, ciało i narkotyki, kto się interesuje takimi tematami, ten wie, ale przede wszystkim nie należy broń Boziu pominąć wstępu redaktora. Jest on już typowo terlikowski i cieszy mnie niezmiernie. Zostawiam was ze smaczkiem: Aldous Huxley umarł 22.11.1963 roku na raka krtani, wcześniej, gdy już nie mógł mówić, napisał na kartce żonie „LSD dożylnie”. Żona podała mu zastrzyk i Huxley umarł spokojnie, ale po tamtej stronie nie czekał na niego żaden narkotyczny zwid, ale sam  Chrystus. 

To cudo znajdziecie tutaj.

Wykluczeni. Artur Domosławski

Doskonała lektura, jak człowiek chce sobie zohydzić podróż którejś z byłych kolonii, od Kolumbii po Mjanmę. Domosławski wykonał kawał trudnej roboty i podaje nam na tacy jej owoc: wiedzę o świecie, trudną do przyswojenia, ale niezbędną. Wojciech Jagielski tłumaczył ostatnio pewną prawdę, wszechobecną także w „Wykluczonych”: żeby zrozumieć współczesne porządki geopolityczne, nie możemy barykadować się w naszym polsko-europejskim podziale świata na Wschód i Zachód, sprzed i po II wojnie światowej, ale uzmysłowić sobie istnienie globalnego podziału na bogatą Północ i biedne Południe, gdzie miarą czasu jest kolonializm. Jaki z tego morał dla Polaka? Choćbyśmy nie wiem jak bardzo potrzebowali 500+, to i tak przynależymy do Północy.

  Zielone Migdały, czyli po co światu Kurdowie. Paweł Smoleński 

Po tegorocznych publikacjach chyba już widać, że „Polak i Kurd dwa bratanki, do tańca i do różańca”i że Polacy lubią o nich czytać, a już na pewno pisać. Smoleński też lubi, i robi to w stylu Wydawnictwa Czarne, z pewną taką jakby miłością i roztkliwieniem opisując ten daleki a tak jednak bliski naród. Bliski, bo porównań autor znajduje wiele. Znajdujący się pod rozbiorami czterech ościennych mocarstw, krzywdzony notorycznie przez swych sojuszników i konferencje międzynarodowe, a przy tym waleczny naród musi się nam wydawać dziwnie znajomy. Może dlatego częste odwołania do polskiej zbiorowej wyobraźni nie są aż tak nachalne, bo nawet to określenie prezydenta irackiego Kurdystanu nie brzmi koszmarnie, choć mogłoby: „dla Kurdów jest niczym dla Polaków Piłsudski i Dmowski, Jan Paweł II i Lech Wałęsa w jednym”. Książka Smoleńskiego nie staje się nieposkromionym nacjonalistycznym wywodem o wielkości bratniego narodu, autor taktownie oddaje głos Kurdom, którzy snują bolesną opowieść o swojej ojczyźnie.

Related Post