Przeżycie Wielkiego Tygodnia w Hiszpanii odciska się zapewne piętnem na duszy każdego długo mieszkającego na półwyspie imigranta. Zwłaszcza socjopaty. Wielki Tydzień, po pierwsze, trwa okrąglutki tydzień; po drugie, pełen jest rozmaitych i nadzwyczajnych przeżyć, dla imigranta niepojętych, nieoczekiwanych zwyczajów, śmiesznych strojów i śmiertelnej powagi, takoż kulinarnych pułapek; a po trzecie, nie kończy się wcale porządną Wielkanocą, więc polskie pragnienie spełnienia za zastawionym stołem pozostaje niezaspokojone.

Ale pięknie jest!

Czas bractw

Czasem wydaje mi się, że każdy Hiszpan zna kogoś, kto uważa, że szanujący się obywatel musi należeć do jakiegoś bractwa (cofradía). Dane są nieubłagane: w Sewilli zrzeszony jest jeden na trzech mieszkańców. Wybór jest duży i egzotyczny, bo samych tylko bractw biorących udział w obchodach Wielkiego Tygodnia pod patronatem UNESCO jest 575 (ABC dixit). Czci się zasadniczo Jezusa i Maryję, ale każde bractwo ma swoją domenę kultu, czasem bardzo wyspecjalizowaną, a więc poza standardowymi bractwami typu Nazareńczyka Dziewicy Macareny znajdziemy bractwo Chrystusa od Deszczu,  Bractwo Poczęcia Jezusowego i Bólu Matki Boskiej, Bractwo Chrystusa Samotnego Po Wyrzeczeniu się Świętego Piotra i Świętego Lamberto, procesja o Świcie, procesja w Ciszy, itp. itd. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo oczywiście Chrystus Cyganów czy Chrystus Grzeszników też jest obnoszony.

Bracto Naszego Pana Jezusa CHrystusa Wybaczającego i Najświętszej Maryi od Jutrzenki, Granada, Wielki Tydzien, 2009 (wikimedia)

Bractwo Naszego Pana Jezusa Chrystusa Wybaczającego i Najświętszej Maryi od Jutrzenki, Granada, Wielki Tydzien, 2009 (wikimedia)

Co robią bractwa? Bractwa czczą. Zasadniczo czczą w procesjach – najważniejszym punkcie obchodów Wielkiego Tygodnia – ofiarnie niosąc swoją platformę w żałobnym nastroju, przy dźwięku trąb i woni kadzidła. Niektóre bractwa są jednak młode i chyże (i rzecz jasna doczekują się parodii):

Zapodaj rytm, bracie:

Aby dobrze zaprezentować się podczas Wielkiego Tygodnia, bractwa muszą nieustannie trenować; tak więc od wczesnej wiosny po późną jesień można natrafić w Hiszpanii na procesje. Każda osoba w bractwie ma określoną rolę: można nieść platformę, można grać na trąbie, świece można nieść, dyrygować orkiestrą można, można wreszcie być piękną, zawoalowaną panią. I śpiewać ku chwale Bożej! Każdy znajdzie coś dla siebie.

A po zakończonej procesji idzie się, jak Bóg przykazał, na piwo.

Procesje, szał, jęki, egzaltacja

Wielki Tydzień to długo wyczekiwane święto i wielu wierzących Hiszpanów ma tę swoją jedną, najważniejszą Maryję lub ukochanego Chrystusa, któremu obiecano wierność. Jeśli więc nie daj Boże spadnie deszcz, i najważniejsza postać nie wyjdzie na procesję, to jest szał, płacz i zgrzytanie zębami. I nie jest to przesada.

Zdarzyć się też może, że święty spadnie z piedestału. To też jest pewien dramat.

Są i jęki zinstytucjonalizowane. Saeta to jedno z tradycyjnych wykonań wokalnych tej pory roku: wyraża emocje związane z ukrzyżowaniem Pana. Zazwyczaj idzie tak: oooooOOOOOOooooo AAAAAAaaaaaaAAAAAAAAAA AAAAyyyyyy AAAAIIIII Ayayayyayyyyyyyyyyyyy…

Bohaterowie Wielkiego Tygodnia

Świat przez chwilę szaleje i wszystkie kobiety spowijają się w ni to zalotne, ni to żałobne mantillas, wywodzące się z czasów mozarabskich nakrycie głowy. Dziś to raczej tradycja, która miewa w sobie nieco powabu, zwłaszcza jeśli uprawia się Wielki Tydzień na szpilkach (chyba, że twój region zakaże „nieprzystojnego” – żeńskiego oczywiście – stroju…)

Mantillera. Zdjęcie: Marianna

Mantillera. Zdjęcie: Marianna

Pan z Ku Klux Klanu to ważny element procesji. To Nazareńczyk, odgrywający sceny pasyjne (ponoć). W innych regionach Hiszpanii zwany także Zakapturzonym (encapuchado)

Ku Klux Klan- Nazarenos. Zdjęcie: Marianna

Ku Klux Klan- Nazarenos. Zdjęcie: Marianna

Ku Klux Klan- Nazarenos. Zdjęcie: Marianna

Ku Klux Klan- Nazarenos. Zdjęcie: Marianna

 

Osobliwe nakrycie głowy Costalero chroni go przed bezpośrednim uderzeniem słodkiego ciężaru wiary. Costalero to ten pan, który idzie pod platformą.

Costalero bez platormy na głowie. Zdjęcie: Marianna

Costalero bez platormy na głowie. Zdjęcie: Marianna

Fiesta

Myliłby się jednak ten, kto w obchodach Wielkiego Tygodnia doszukiwałby się wyłącznie pasyjnego umartwienia. Emocje są silne i różnorodne. Od płakania na widok dziewicy po upajanie się tanim (więc dobrym) winem na deptaku. Od intonowania saetas po radosną fiestę. Wielki Tydzień doczekał się również obrazoburczych tradycji, jak na przykład procesja Genarín z León, gdzie lokalny pijak i kurwiarz również doczekał się pochodu ku swojej czci w ramach przełamywania rygoru Wielkiego Tygodnia.

Ta saeta stała się zapewne najbardziej znaną parodią Wielkiego Tygodnia, gdyż wykonawczyni w szale uniesień wyzywa nieokreślonego odbiorcę (Ukrzyżowanego? Zgromadzonych wiernych? Żydów, zabójców Chrystusa? Wszystkich?) od capów – cabrones. 

Przede wszystkim jednak Wielki Tydzień to okazja do podróży, masowego wylegnięcia na ulice (chyba, że pada) i leniwego sączenia napojów w wiosennym słońcu. Bo w Hiszpanii obrzędowość religijna stapia się z ogólną fiestą.

Popijające Mantilleras. Zdjęcie: Marianna

Popijające Mantilleras. Zdjęcie: Marianna

Related Post